Przemijanie – część 4. Dworek za wielką, małą wodą… a raczej to, co po nim pozostało…

I znów Was witam😊 Cykl „przemijanie” trzeba dokończyć (ciekawa gra słów wyszła mi przypadkiem ;)). Wybrałam się na wycieczkę rowerową, z której materiał  nie zmieścił się w jednym wpisie 😉 Była łódź, a teraz przedstawię Wam dworek, który też chyli się ku upadkowi ☹ Ja go pamiętam jeszcze w swojej świetności (no może nie do końca w świetności, ale za czasów , kiedy on był zamieszkany przez pracowników jednego z miejscowych przedsiębiorstw). To było kilkanaście, no może i ponad 20 lat temu. Potem, gdy już został opustoszały też go widziałam. Piękne terakoty  wewnątrz, ściany, schody… cała bryła budziła podziw. No cóż, bez wyobraźni, z dzisiejszych zdjęć, będzie trudno… żebyście to ogarnęli. No i znów tu się powtórzę – nie wiem czy w przyszłym roku będzie można zrobić podobne zdjęcia, bo, być może, kolejnej części już nie będzie. Fajnie się czuję w takiej roli – jak kronikarz 😉 Dodatkowym atutem dla np. zwiedzających jest fakt, że znajdują się tam bunkry w całkiem niezłym stanie, pominąwszy zaśmiecenie. Zobaczycie zresztą na zdjęciach. P.S. Zna ktoś historię tego miejsca ?

Na pierwszej fotografii mamy  fragmenty dworku, które jeszcze pozostały. Po lewej stronie widzicie pierwszy bunkier, po prawej od budynku znajduje się drugi, nie widoczny na tej fotografii.

Fot.2 .I co tu powiedzieć…? Niewiele pozostało…Wejście od strony rzeki.

Widok z drugiej strony, czyli nie tej od Odry.

I znów powracamy na stronę Odry.

Chmiel “wdziera si” i z jednej, i z drugiej strony budynku.

Wejście do  piwnicy.

…….

Metoda budowania, ocieplania.

Pierwszy bunkier.

I to, co w bunkrze.

I z profilu.

Z boku, przez okno też “wdziera” się chmiel.

Kiedyś musiało być ładnie…

A tu widzimy drugi bunkier.

Wnętrze bunkra…

To na razie byłoby na tyle…

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge