Co też sobie jadłam w Brnie…:)

           Tak jak obiecałam, pokażę Wam teraz co dobrego szamałam  i co popijałam w Brnie. Było tego trochę… z chęcią jeszcze  bym  popróbowała, no ale czasu zabrakło…i pojemność żołądka też jest ograniczona 😉 No to lecimy!:)

DSC_0234

Na zdjęciu widzimy jedną z przekąsek, którą oferował lokal, polecany w Internecie.  Są to kulki z sera  miejscowego,typu pleśniowego, panierowany w papryce. Niby takie to niepozorne, a smaczek nowy, oryginalny, ciekawy.

DSC_0240A w tym właśnie miejscu próbowaliśmy różnych  miejscowych przekąsek. A ten sympatyczny pan serwował to wszystko i donosił piwko. Lokal jak widać urządzony klimatycznie. Widać, że już wiele …wiele lat musi istnieć.

DSC_0242Niepozorne wejście, położenie – niezły kawałek od centrum…gdyby nie Internet nie trafilibyśmy tam.

DSC_0233Tuż przy barze widać jakie kulinarne klimaty tu panują.

DSC_0235Kolejna przekąska to marynowana kiełbasa ze sporą ilością również marynowanej cebuli i z dodatkiem miejscowej, średnio pikantnej, ale ciekawej w smaku papryki.

DSC_0237Marynowany ser- uwielbiam! Próbujcie, jeśli tylko będziecie mieli okazję 🙂 Niepowtarzalnie pyszny !

DSC_0238Banalnie proste: kanapka z białego pieczywa, posmarowana masłem, a na to ser (podobny do naszych górskich serów) i plaster cebuli w papryce. Na zagryzkę ekstra 🙂

DSC_0262A to już lokal w centrum. Typowo komercyjny, dla sporej ilości klientów, turystów. Ciekawie wyglądają szafki szklane, przez które widać aparaturę do piwa. Duży asortyment w karcie.

DSC_0261A to piwo…mleczne. Nie zawiera jednak mleka, a nazwa pochodzi stąd, że w kuflu jest więcej białej piany niż piwa 😉 Jest pomysł? – jest. W smaku całkiem niezłe. Pyszne było tutaj piwo cytrynowe, z prawdziwym sokiem, bardzo orzeźwiające.

DSC_0260A gdy ktoś nie ma ochoty spożywać wewnątrz, może to zrobić przy parapecie okiennym, co widać na załączonym obrazku 🙂

DSC_0273A na ryneczku takie cudo – burczak czyli świeże wino (odpowiednik francuskiego beaujolais nouveau)) . Oczywiście od lokalnego producenta,czyli tak jak lubię-swojsko.Mamy i białe wino i

DSC_0274czerwone wino.  Jeśli nie piliście, to Wam powiem, że to jest wino, które jeszcze pracuje (potocznie “chodzi”), jest w trakcie fermentacji, czyli jest tak jak  by było gazowane. Ponieważ jest na takim etapie, więc nie było procesu klarowania i wino jest mętne. Idealnie smakuje w ciepłe dni, mocno schłodzone.

DSC_0372Nam też smakuje. Dobrze, że zawsze jeździmy z lodówką turystyczną 😉

DSC_0276A na ryneczku śliczna, mobilna budka z lodami…wegańskimi!

DSC_0278Zobaczcie jakie ciekawe smaki: rokitnik, mirabelka, prażony kokos…

DSC_0279Grzechem byłoby nie spróbować ! 😉

DSC_0302A gdy ktoś spragniony – zimna jak lód lemoniada – pycha! A jakie smaki: piernik, mak, soda…

DSC_0301Czy zdziwiło kogoś, że musiałam spróbować ?….raczej nie :)….a poza tym było taaaak gorąco…;)

DSC_0270A co próbowałam (oprócz piwa)  w “Drewnianym wilku”? – pierwszą polevkę z menu –  fotka niżej…

DSC_0282“Cesnecka se syrem a opecenym chlebem”- tak to brzmi w oryginale (brak tylko czeskich liter)- tak podana,

DSC_0283a taką wcinałam po wymieszaniu 😉 Ciekawy smak, warto było spróbować, bo takiej nie jadłam. Kaloryczna, nie polecam na wieczór.

DSC_0280A tą paprykę “kozi rohy” kupiłam sobie później w słoiku- pychotka! Z chęcią przywiozłabym sobie taką świeżą, ale to początek ciepłego urlopu- nie przetrwałaby 🙁

DSC_0281Jeszcze trochę mogłabym Wam opowiadać o czeskim jedzeniu, ale kolejny wpis to już Bratysława, więc znów będę jadła i chcę Was  już pomału prowadzić do głównego punktu wyjazdu tj. do Budapesztu – będzie się działo;) Zdjęciem pysznego cappuccino  jeszcze na rynku w Brnie dziękuję za udział w wycieczce. Paaa:)

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *