“Mam fartuszek z muchomorkiem…”

Hej😊 Dalsza część o grzybach. Wpis poświęcony najśliczniejszemu muchomorkowi 😉 No nie mogłam się oprzeć. Cudny kolor, pięknie nakrapiany – ach, ta natura …Wstęp krótki, no bo tu mówi obraz…Zapraszam na kilka odsłon 😊PS. Nie ubarwiam, nie koryguję, nie obrabiam zdjęć. Przedstawiam prawdziwą naturę.

Zobacz więcej

Prawdziwy kozak z kompanem i inne śliczne “trujaki…”

Cześć, cześć, cześć 😊 Troszkę mnie tu nie było, ale cieszę się, że mogę znów do Was pisać😊 Myślę, że chyba każdy z nas jest zadowolony z tegorocznego sezonu grzybowego. Poczuliśmy zapach suszonych grzybów, narobiliśmy weków, nagotowaliśmy sosów i zup grzybowych. No i super 😊 Moje rejony, tzn. ogólnie lubuskie też dotknęła “plaga grzybów” 😉  Ulegam pięknu przyrody i tego już chyba nic nie zmieni, więc dziś trochę o grzybach, ale nieco inaczej. Wybrałam się na grzyby z córką i z Nikonem. Trudno mi się było oderwać od fotek „grzybowych”. Chyba się domyślacie, która z nas miała więcej  w koszyku… 😉

Zobacz więcej

“Moja” nadodrzańska preria…

Hejka😊 Dziś relacja z kolejnej wędrówki po  moich okolicach. Te połacie łąk to rozlewiska Odry. Kiedy były powodzie – te ostatnie w 1997 i 2010 r.- cały ten obszar był pod wodą.  Przez ten teren biegnie również poniemiecka droga z płyty betonowej, łącząca Krosno z pobliską wioską – Połupiniem. W chwili obecnej, z powodu remontu jednego z mostów w mieście,  droga jest wykorzystywana jako objazd m.in. w stronę Zielonej Góry. Łąki są koszone, a trawa zbierana w ogromne bele. No i są konie, główny temat mojego dzisiejszego wpisu, piękne 😊 Czyli tak jak w tytule podałam, mamy tu prawdziwą prerię. I co ? Zazdrościcie mi, że mam 500 m od domu prawdziwą prerię? Też chcielibyście, prawda? 😉

PS. Jeszcze raz wspomnę o tym, że zdjęcia są naturalne, nie poddawane żadnej obróbce. Kolory są zatem prawdziwe i naturalne.

Zobacz więcej

“Między ustami, a brzegiem pu…) – Nie! To nie tak szło! Między dworkiem i łodzią, a brzegiem Odry. O!

 Witam po raz trzeci niekulinarnie 😊 I wszystko z jednej wycieczki. Była łódź, był dworek, a w sumie to co po nich pozostało… No a teraz , takie luźne spojrzenie, na to co jeszcze mnie zainteresowało. Acha, gdybyście wcześniej nie zwrócili na to uwagi, to tu muszę sama powiedzieć, że aby  niektóre ze zdjęć powstały, poniosłam straty w postaci poparzeń pokrzywą (ponoć nie będę miała reumatyzmu 😉), zadrapań ostrymi roślinami, zabłoconych adidasów ( bo przecież byłam w Odrze)…! Oczywiście żartuję – to normalne przy moich wędrówkach – przywykłam 😉 No to zapraszam do oglądania, bo potem, może jeszcze coś pogotujemy 😊

Zobacz więcej

Przemijanie – część 4. Dworek za wielką, małą wodą… a raczej to, co po nim pozostało…

I znów Was witam😊 Cykl „przemijanie” trzeba dokończyć (ciekawa gra słów wyszła mi przypadkiem ;)). Wybrałam się na wycieczkę rowerową, z której materiał  nie zmieścił się w jednym wpisie 😉 Była łódź, a teraz przedstawię Wam dworek, który też chyli się ku upadkowi ☹ Ja go pamiętam jeszcze w swojej świetności (no może nie do końca w świetności, ale za czasów , kiedy on był zamieszkany przez pracowników jednego z miejscowych przedsiębiorstw). To było kilkanaście, no może i ponad 20 lat temu. Potem, gdy już został opustoszały też go widziałam. Piękne terakoty  wewnątrz, ściany, schody… cała bryła budziła podziw. No cóż, bez wyobraźni, z dzisiejszych zdjęć, będzie trudno… żebyście to ogarnęli. No i znów tu się powtórzę – nie wiem czy w przyszłym roku będzie można zrobić podobne zdjęcia, bo, być może, kolejnej części już nie będzie. Fajnie się czuję w takiej roli – jak kronikarz 😉 Dodatkowym atutem dla np. zwiedzających jest fakt, że znajdują się tam bunkry w całkiem niezłym stanie, pominąwszy zaśmiecenie. Zobaczycie zresztą na zdjęciach. P.S. Zna ktoś historię tego miejsca ?

Zobacz więcej

Przemijanie – część 3. “By czas nie zaćmił i niepamięć”… Łódź naszych przodków i…muszelki.

Hej😊 Przerywnik między gotowaniem dziś będzie. Ale chyba już do tego zdążyliście przywyknąć i widzę w „moim podglądzie”, że nawet sporo osób  zagląda do tego rodzaju postów😊 Bardzo mnie boli, że tak wiele pięknych miejsc, budynków, reliktów przeszłości ginie śmiercią naturalną – to smutne ☹ Stąd też znalazła się u mnie seria postów z cyklu „Przemijanie”. Czasem sobie myślę, że niektóre upamiętnione przeze mnie chwile, to ostatnie chwile tych miejsc…Rok po powodzi w 1997r.,  którą dobrze pamiętam, ponieważ mieszkam 20 m od kanału Odry i mnie też w pewnym stopniu dotknęła, stan Odry był bardzo niski. I to właśnie wtedy pojawiły się łodzie. Z tego co pamiętam, bardzo stare – nie potrafię tego teraz określić, bo ciężko jest znaleźć w Internecie jakieś informacje na ten temat. Był duży szum wokół tego wydarzenia, media, muzea itp., bo wartość znaleziska, podobno, na skalę Europy. A na koniec się okazało, że nikt się nie podejmie ich wydobycia i zakonserwowania.   W chwili obecnej, jak widać będzie na zdjęciach, to już ostatnie podrygi, woda poniesie, bobry się poczęstują i  koniec… No i na tym też chyba zakończę ten temat…

Zobacz więcej

Opowieści starej pompy – dzielnica włoska, tajemniczy ogród, schody do nieba… czyli co kryje krośnieński deptak ?…😊

Ponownie gorąco witam 😊 Dalej wędruję sobie po moim grodzie i wypatruje ciekawe miejsca 😉 Podobno jest tak, że niektórzy widzą więcej…I tu nie chodzi o sokoli wzrok, bo okulary mam na nosie. Zwłaszcza kiedy piszę i czytam, bo te literki,(cholipka !), jakoś się z wiekiem zmniejszają…😉 Sęk w tym, że trzeba umieć patrzeć…wrażliwością…, wyobraźnią…, fantazją…,skupieniem…, uwagą… Chyba widzę więcej…😊 Kolejna wędrówka dotyczy krośnieńskiego deptaku, czyli ulicy Podgórnej.  I jak sama nazwa mówi, jest pod górkę 😉 No to idziemy…

Zobacz więcej

Najlepsze kasztany rosną nad Odrą w Krośnie Odrzańskim…Gosia je lubi nie tylko jesienią 😉😊

Hej😊 Jeśli jeszcze nie zauważyliście powstała na blogu nowa kategoria, która nie należy do typowo kulinarnych tj. – „ Moje wędrówki po Krośnie i okolicy” .  Znalazły się  w niej wpisy, które nie mogły się jakoś konkretnie nigdzie dopasować.  Aż im utworzyłam nowe lokum, do którego pasuje również dzisiejszy wpis😉 Lubię czasem  zrobić sobie spacerek po moim mieście, na który zabieram Nikona – lubimy się 😉 Staram się zobaczyć to, czego tak wyraźnie, na „pierwszy rzut oka” nie widać. Chcę również pokazać, te miejsca, które mijamy w codziennym biegu, nie zauważając ich uroku. Chyba mi to trochę wychodzi 😉

Zobacz więcej

Aaaale widoki! – Wielkanocny spacer po skarpie nad Odrą :)

Hejka😊 Wpis troszkę z opóźnieniem, ale jeszcze nie tak dużym, jak mi się potrafią przydarzyć – brawo Gosia 😉 Po… (nie boję się nazwać po imieniu) obżarstwie świątecznym udaliśmy się z rodzinką na spacerek, dla zdrowotności żołądków 😉. Praktycznie na obrzeżach Krosna, w wiosce o nazwie Gostchorze, (o której jeszcze będę pisać w innych publikacjach) znajduje się piękna skarpa nad Odrą.  Jak źródła określają, jest to najprawdopodobniej najbardziej stroma skarpa Odry w całym województwie. Deniwelacja terenu to ponad 40 m. A deniwelacja ( jak „mówi” Internet) to  różnica wysokości pomiędzy najwyżej i najniżej położonym punktem na określonym terenie.  Jest  to względna miara wysokości góry od jej podstawy.  I  przedstawieniem tej definicji potwierdzam, że człowiek uczy się całe życie 😊  Nie będę też ukrywać, że trochę czasu zajęło mi odnalezienie informacji o roślinkach, które znalazły się na zdjęciach. I o tyle informacji jestem już  mądrzejsza😊 A jakie widoki?! Na zdjęciach zobaczycie😊.

Zobacz więcej