A w styczniu, w naszym “nowym” parku było tak…Wizyta 1-sza.

Witam niekulinarnie ? Zaległości z wpisami trafiają mi się… Trudno…Życie. No ale dziś nadrobię jeden  z tematów. Ze stycznia… Ponieważ był piękny i słoneczny dzień wybrałam się na wizytę u lekarza na pieszo i wzięłam ze sobą aparat. W drodze powrotnej zahaczyłam o nasz krośnieński park, który jest świeżo po duuużym …remoncie. To był zaledwie kawałek parku, ale i tak zachwycił mnie pomysłową  i przyjemną aranżacją. Piękne alejki, rondo, roślinność itd. Resztę odwiedzę innym razem i Wam opowiem i pokażę. No to ruszamy ?

Zobacz więcej

“Mam fartuszek z muchomorkiem…”

Hej? Dalsza część o grzybach. Wpis poświęcony najśliczniejszemu muchomorkowi ? No nie mogłam się oprzeć. Cudny kolor, pięknie nakrapiany – ach, ta natura …Wstęp krótki, no bo tu mówi obraz…Zapraszam na kilka odsłon ?PS. Nie ubarwiam, nie koryguję, nie obrabiam zdjęć. Przedstawiam prawdziwą naturę.

Zobacz więcej

Prawdziwy kozak z kompanem i inne śliczne “trujaki…”

Cześć, cześć, cześć ? Troszkę mnie tu nie było, ale cieszę się, że mogę znów do Was pisać? Myślę, że chyba każdy z nas jest zadowolony z tegorocznego sezonu grzybowego. Poczuliśmy zapach suszonych grzybów, narobiliśmy weków, nagotowaliśmy sosów i zup grzybowych. No i super ? Moje rejony, tzn. ogólnie lubuskie też dotknęła “plaga grzybów” 😉  Ulegam pięknu przyrody i tego już chyba nic nie zmieni, więc dziś trochę o grzybach, ale nieco inaczej. Wybrałam się na grzyby z córką i z Nikonem. Trudno mi się było oderwać od fotek „grzybowych”. Chyba się domyślacie, która z nas miała więcej  w koszyku… ?

Zobacz więcej

“Moja” nadodrzańska preria…

Hejka? Dziś relacja z kolejnej wędrówki po  moich okolicach. Te połacie łąk to rozlewiska Odry. Kiedy były powodzie – te ostatnie w 1997 i 2010 r.- cały ten obszar był pod wodą.  Przez ten teren biegnie również poniemiecka droga z płyty betonowej, łącząca Krosno z pobliską wioską – Połupiniem. W chwili obecnej, z powodu remontu jednego z mostów w mieście,  droga jest wykorzystywana jako objazd m.in. w stronę Zielonej Góry. Łąki są koszone, a trawa zbierana w ogromne bele. No i są konie, główny temat mojego dzisiejszego wpisu, piękne ? Czyli tak jak w tytule podałam, mamy tu prawdziwą prerię. I co ? Zazdrościcie mi, że mam 500 m od domu prawdziwą prerię? Też chcielibyście, prawda? ?

PS. Jeszcze raz wspomnę o tym, że zdjęcia są naturalne, nie poddawane żadnej obróbce. Kolory są zatem prawdziwe i naturalne.

Zobacz więcej

“Między ustami, a brzegiem pu…) – Nie! To nie tak szło! Między dworkiem i łodzią, a brzegiem Odry. O!

 Witam po raz trzeci niekulinarnie ? I wszystko z jednej wycieczki. Była łódź, był dworek, a w sumie to co po nich pozostało… No a teraz , takie luźne spojrzenie, na to co jeszcze mnie zainteresowało. Acha, gdybyście wcześniej nie zwrócili na to uwagi, to tu muszę sama powiedzieć, że aby  niektóre ze zdjęć powstały, poniosłam straty w postaci poparzeń pokrzywą (ponoć nie będę miała reumatyzmu ?), zadrapań ostrymi roślinami, zabłoconych adidasów ( bo przecież byłam w Odrze)…! Oczywiście żartuję – to normalne przy moich wędrówkach – przywykłam ? No to zapraszam do oglądania, bo potem, może jeszcze coś pogotujemy ?

Zobacz więcej

Przemijanie – część 4. Dworek za wielką, małą wodą… a raczej to, co po nim pozostało…

I znów Was witam? Cykl „przemijanie” trzeba dokończyć (ciekawa gra słów wyszła mi przypadkiem ;)). Wybrałam się na wycieczkę rowerową, z której materiał  nie zmieścił się w jednym wpisie ? Była łódź, a teraz przedstawię Wam dworek, który też chyli się ku upadkowi ☹ Ja go pamiętam jeszcze w swojej świetności (no może nie do końca w świetności, ale za czasów , kiedy on był zamieszkany przez pracowników jednego z miejscowych przedsiębiorstw). To było kilkanaście, no może i ponad 20 lat temu. Potem, gdy już został opustoszały też go widziałam. Piękne terakoty  wewnątrz, ściany, schody… cała bryła budziła podziw. No cóż, bez wyobraźni, z dzisiejszych zdjęć, będzie trudno… żebyście to ogarnęli. No i znów tu się powtórzę – nie wiem czy w przyszłym roku będzie można zrobić podobne zdjęcia, bo, być może, kolejnej części już nie będzie. Fajnie się czuję w takiej roli – jak kronikarz ? Dodatkowym atutem dla np. zwiedzających jest fakt, że znajdują się tam bunkry w całkiem niezłym stanie, pominąwszy zaśmiecenie. Zobaczycie zresztą na zdjęciach. P.S. Zna ktoś historię tego miejsca ?

Zobacz więcej

Przemijanie – część 3. “By czas nie zaćmił i niepamięć”… Łódź naszych przodków i…muszelki.

Hej? Przerywnik między gotowaniem dziś będzie. Ale chyba już do tego zdążyliście przywyknąć i widzę w „moim podglądzie”, że nawet sporo osób  zagląda do tego rodzaju postów? Bardzo mnie boli, że tak wiele pięknych miejsc, budynków, reliktów przeszłości ginie śmiercią naturalną – to smutne ☹ Stąd też znalazła się u mnie seria postów z cyklu „Przemijanie”. Czasem sobie myślę, że niektóre upamiętnione przeze mnie chwile, to ostatnie chwile tych miejsc…Rok po powodzi w 1997r.,  którą dobrze pamiętam, ponieważ mieszkam 20 m od kanału Odry i mnie też w pewnym stopniu dotknęła, stan Odry był bardzo niski. I to właśnie wtedy pojawiły się łodzie. Z tego co pamiętam, bardzo stare – nie potrafię tego teraz określić, bo ciężko jest znaleźć w Internecie jakieś informacje na ten temat. Był duży szum wokół tego wydarzenia, media, muzea itp., bo wartość znaleziska, podobno, na skalę Europy. A na koniec się okazało, że nikt się nie podejmie ich wydobycia i zakonserwowania.   W chwili obecnej, jak widać będzie na zdjęciach, to już ostatnie podrygi, woda poniesie, bobry się poczęstują i  koniec… No i na tym też chyba zakończę ten temat…

Zobacz więcej

Opowieści starej pompy – dzielnica włoska, tajemniczy ogród, schody do nieba… czyli co kryje krośnieński deptak ?…?

Ponownie gorąco witam ? Dalej wędruję sobie po moim grodzie i wypatruje ciekawe miejsca ? Podobno jest tak, że niektórzy widzą więcej…I tu nie chodzi o sokoli wzrok, bo okulary mam na nosie. Zwłaszcza kiedy piszę i czytam, bo te literki,(cholipka !), jakoś się z wiekiem zmniejszają…? Sęk w tym, że trzeba umieć patrzeć…wrażliwością…, wyobraźnią…, fantazją…,skupieniem…, uwagą… Chyba widzę więcej…? Kolejna wędrówka dotyczy krośnieńskiego deptaku, czyli ulicy Podgórnej.  I jak sama nazwa mówi, jest pod górkę ? No to idziemy…

Zobacz więcej

Najlepsze kasztany rosną nad Odrą w Krośnie Odrzańskim…Gosia je lubi nie tylko jesienią ??

Hej? Jeśli jeszcze nie zauważyliście powstała na blogu nowa kategoria, która nie należy do typowo kulinarnych tj. – „ Moje wędrówki po Krośnie i okolicy” .  Znalazły się  w niej wpisy, które nie mogły się jakoś konkretnie nigdzie dopasować.  Aż im utworzyłam nowe lokum, do którego pasuje również dzisiejszy wpis? Lubię czasem  zrobić sobie spacerek po moim mieście, na który zabieram Nikona – lubimy się ? Staram się zobaczyć to, czego tak wyraźnie, na „pierwszy rzut oka” nie widać. Chcę również pokazać, te miejsca, które mijamy w codziennym biegu, nie zauważając ich uroku. Chyba mi to trochę wychodzi ?

Zobacz więcej