“Moja” nadodrzańska preria…

Hejka😊 Dziś relacja z kolejnej wędrówki po  moich okolicach. Te połacie łąk to rozlewiska Odry. Kiedy były powodzie – te ostatnie w 1997 i 2010 r.- cały ten obszar był pod wodą.  Przez ten teren biegnie również poniemiecka droga z płyty betonowej, łącząca Krosno z pobliską wioską – Połupiniem. W chwili obecnej, z powodu remontu jednego z mostów w mieście,  droga jest wykorzystywana jako objazd m.in. w stronę Zielonej Góry. Łąki są koszone, a trawa zbierana w ogromne bele. No i są konie, główny temat mojego dzisiejszego wpisu, piękne 😊 Czyli tak jak w tytule podałam, mamy tu prawdziwą prerię. I co ? Zazdrościcie mi, że mam 500 m od domu prawdziwą prerię? Też chcielibyście, prawda? 😉

PS. Jeszcze raz wspomnę o tym, że zdjęcia są naturalne, nie poddawane żadnej obróbce. Kolory są zatem prawdziwe i naturalne.

Zobacz więcej

“Między ustami, a brzegiem pu…) – Nie! To nie tak szło! Między dworkiem i łodzią, a brzegiem Odry. O!

 Witam po raz trzeci niekulinarnie 😊 I wszystko z jednej wycieczki. Była łódź, był dworek, a w sumie to co po nich pozostało… No a teraz , takie luźne spojrzenie, na to co jeszcze mnie zainteresowało. Acha, gdybyście wcześniej nie zwrócili na to uwagi, to tu muszę sama powiedzieć, że aby  niektóre ze zdjęć powstały, poniosłam straty w postaci poparzeń pokrzywą (ponoć nie będę miała reumatyzmu 😉), zadrapań ostrymi roślinami, zabłoconych adidasów ( bo przecież byłam w Odrze)…! Oczywiście żartuję – to normalne przy moich wędrówkach – przywykłam 😉 No to zapraszam do oglądania, bo potem, może jeszcze coś pogotujemy 😊

Zobacz więcej

Przemijanie – część 4. Dworek za wielką, małą wodą… a raczej to, co po nim pozostało…

I znów Was witam😊 Cykl „przemijanie” trzeba dokończyć (ciekawa gra słów wyszła mi przypadkiem ;)). Wybrałam się na wycieczkę rowerową, z której materiał  nie zmieścił się w jednym wpisie 😉 Była łódź, a teraz przedstawię Wam dworek, który też chyli się ku upadkowi ☹ Ja go pamiętam jeszcze w swojej świetności (no może nie do końca w świetności, ale za czasów , kiedy on był zamieszkany przez pracowników jednego z miejscowych przedsiębiorstw). To było kilkanaście, no może i ponad 20 lat temu. Potem, gdy już został opustoszały też go widziałam. Piękne terakoty  wewnątrz, ściany, schody… cała bryła budziła podziw. No cóż, bez wyobraźni, z dzisiejszych zdjęć, będzie trudno… żebyście to ogarnęli. No i znów tu się powtórzę – nie wiem czy w przyszłym roku będzie można zrobić podobne zdjęcia, bo, być może, kolejnej części już nie będzie. Fajnie się czuję w takiej roli – jak kronikarz 😉 Dodatkowym atutem dla np. zwiedzających jest fakt, że znajdują się tam bunkry w całkiem niezłym stanie, pominąwszy zaśmiecenie. Zobaczycie zresztą na zdjęciach. P.S. Zna ktoś historię tego miejsca ?

Zobacz więcej

Przemijanie – część 3. “By czas nie zaćmił i niepamięć”… Łódź naszych przodków i…muszelki.

Hej😊 Przerywnik między gotowaniem dziś będzie. Ale chyba już do tego zdążyliście przywyknąć i widzę w „moim podglądzie”, że nawet sporo osób  zagląda do tego rodzaju postów😊 Bardzo mnie boli, że tak wiele pięknych miejsc, budynków, reliktów przeszłości ginie śmiercią naturalną – to smutne ☹ Stąd też znalazła się u mnie seria postów z cyklu „Przemijanie”. Czasem sobie myślę, że niektóre upamiętnione przeze mnie chwile, to ostatnie chwile tych miejsc…Rok po powodzi w 1997r.,  którą dobrze pamiętam, ponieważ mieszkam 20 m od kanału Odry i mnie też w pewnym stopniu dotknęła, stan Odry był bardzo niski. I to właśnie wtedy pojawiły się łodzie. Z tego co pamiętam, bardzo stare – nie potrafię tego teraz określić, bo ciężko jest znaleźć w Internecie jakieś informacje na ten temat. Był duży szum wokół tego wydarzenia, media, muzea itp., bo wartość znaleziska, podobno, na skalę Europy. A na koniec się okazało, że nikt się nie podejmie ich wydobycia i zakonserwowania.   W chwili obecnej, jak widać będzie na zdjęciach, to już ostatnie podrygi, woda poniesie, bobry się poczęstują i  koniec… No i na tym też chyba zakończę ten temat…

Zobacz więcej

Opowieści starej pompy – dzielnica włoska, tajemniczy ogród, schody do nieba… czyli co kryje krośnieński deptak ?…😊

Ponownie gorąco witam 😊 Dalej wędruję sobie po moim grodzie i wypatruje ciekawe miejsca 😉 Podobno jest tak, że niektórzy widzą więcej…I tu nie chodzi o sokoli wzrok, bo okulary mam na nosie. Zwłaszcza kiedy piszę i czytam, bo te literki,(cholipka !), jakoś się z wiekiem zmniejszają…😉 Sęk w tym, że trzeba umieć patrzeć…wrażliwością…, wyobraźnią…, fantazją…,skupieniem…, uwagą… Chyba widzę więcej…😊 Kolejna wędrówka dotyczy krośnieńskiego deptaku, czyli ulicy Podgórnej.  I jak sama nazwa mówi, jest pod górkę 😉 No to idziemy…

Zobacz więcej

Najlepsze kasztany rosną nad Odrą w Krośnie Odrzańskim…Gosia je lubi nie tylko jesienią 😉😊

Hej😊 Jeśli jeszcze nie zauważyliście powstała na blogu nowa kategoria, która nie należy do typowo kulinarnych tj. – „ Moje wędrówki po Krośnie i okolicy” .  Znalazły się  w niej wpisy, które nie mogły się jakoś konkretnie nigdzie dopasować.  Aż im utworzyłam nowe lokum, do którego pasuje również dzisiejszy wpis😉 Lubię czasem  zrobić sobie spacerek po moim mieście, na który zabieram Nikona – lubimy się 😉 Staram się zobaczyć to, czego tak wyraźnie, na „pierwszy rzut oka” nie widać. Chcę również pokazać, te miejsca, które mijamy w codziennym biegu, nie zauważając ich uroku. Chyba mi to trochę wychodzi 😉

Zobacz więcej

Aaaale widoki! – Wielkanocny spacer po skarpie nad Odrą :)

Hejka😊 Wpis troszkę z opóźnieniem, ale jeszcze nie tak dużym, jak mi się potrafią przydarzyć – brawo Gosia 😉 Po… (nie boję się nazwać po imieniu) obżarstwie świątecznym udaliśmy się z rodzinką na spacerek, dla zdrowotności żołądków 😉. Praktycznie na obrzeżach Krosna, w wiosce o nazwie Gostchorze, (o której jeszcze będę pisać w innych publikacjach) znajduje się piękna skarpa nad Odrą.  Jak źródła określają, jest to najprawdopodobniej najbardziej stroma skarpa Odry w całym województwie. Deniwelacja terenu to ponad 40 m. A deniwelacja ( jak „mówi” Internet) to  różnica wysokości pomiędzy najwyżej i najniżej położonym punktem na określonym terenie.  Jest  to względna miara wysokości góry od jej podstawy.  I  przedstawieniem tej definicji potwierdzam, że człowiek uczy się całe życie 😊  Nie będę też ukrywać, że trochę czasu zajęło mi odnalezienie informacji o roślinkach, które znalazły się na zdjęciach. I o tyle informacji jestem już  mądrzejsza😊 A jakie widoki?! Na zdjęciach zobaczycie😊.

Zobacz więcej

Przemijanie- cz.2. Nie jedzie pociąg z daleka i nikt na niego nie czeka…

     Kolejna sobotnia wyprawa z aparatem i  kolejne ujęcia, które zatrzymają w obiektywie mijający czas… Tak jak tytuł wyraźnie zapowiada, wybrałam się dziś na krośnieńską stację PKP.  Nie jest to może dziś imponujący widok, ale jeśli odrobinę poruszymy wyobraźnię ujrzymy coś, co kiedyś było naprawdę piękne…;( Dziś nie zobaczymy  już tutaj pasażerów z walizkami, czekających na peronie, gwaru niecierpliwych  dzieci podekscytowanych ogromem pociągu,  atrakcją wycieczki…Nie usłyszymy gwizdu  ciuchci, krzyku zawiadowcy – „Proszę wsiadać! Drzwi zamykać! Ooooodjaaaazd! Od 2002 roku  można od czasu do czasu zobaczyć tylko  pociąg towarowy. Podobno w 2009 r. były plany przywrócenia ruchu pociągów pasażerskich, ale jak widać nie wypaliły… No więc ruszajmy w podróż wyobraźni…😉

Trochę historii: Stacja wybudowana została w 1870 r.!  Od 1870 do 1900 była to stacja Crossen a.Oder, 1901- 1945 – Crossen (Oder), 1945-1946 – Krosno n. Odrą, od 1947 -Krosno Odrzańskie. Jedno ze źródeł podaje, że do 1984 r. Krosno było stacją węzłową i tu zaczynała się  linia do Łęknicy przez Lubsko i Tuplice – dawna Kolej Łużycka. Inne źródło mówi, że Krosno  to stacja przelotowa, która nigdy nie była stacją węzłową, tylko w Starym Raduszcu ( wioska położona 3 km od Krosna) odgałęziała się linia  prowadząca przez Lubsko i Tuplice do Łęknicy. (źródło-Internet)

DSC_0117

Zobacz więcej

Przemijanie…

      HuHu… Jest noc… Będę pisać o przemijaniu… Będzie trochę szaro-buro i ponuro. Wpis ten nie ma nic wspólnego z kulinariami ( noooo… może poza jednym zdjęciem z paczką po chipsach….stop, stop, już więcej nic nie zdradzam 😉) Ale  już przecież zdążyliście zauważyć, że  czasem takie wpisy robię. Mało tego – wiem, że nawet je czytacie! 😉  To miłe – dziękuję 😊. Odbyłam niedawno spacerek z aparatem po dolnej i mało znanej części miasta. Tym, co nie wiedzą już tłumaczę, że Krosno Odrzańskie jest podzielone Odrą na dolne i górne  miasto. Górne – bo znajduje się na wzniesieniu, dolne – bo  nie znajduje się na wzniesieniu (hihi). Lubię zabawy słowne 😉 A skąd się wzięło to „Przemijanie” ? Przeczytajcie sobie…

DSC_0005

Zobacz więcej