Powidła… tak po prostu :)

To może dziwne co teraz napiszę, ale tak właśnie jest. Przepis najprostszy na świecie, a trudno go przekazać – bo najlepiej napisałabym tak: nazbierać tyle śliwek, na ile macie ochotę i smażyć aż staną się powidłami 🙂 No, ale tak za bardzo to nie mogę, bo początkujące „powidlarki” (taka trochę słowotwórcza jestem ;)) mogą mieć pewne wątpliwości. No więc piszę po kolei. Powidła to jeden z moich ulubionych przetworów z gatunku dżemów, konfitur itp. Ma bardzo charakterystyczny, bogaty smak. Wymaga trzydniowego smażenia, najlepiej w żeliwnym garnku – i nie ma tu żadnych skrótów, bo nie osiągniecie pożądanego smaku 😉 Nadaje się na ciepłą bułeczkę z masełkiem na śniadanko, do przekładania ciast, do nadziewania rogalików.

DSC_0953

Skladniki:

  • 3-5 kg dojrzałych śliwek węgierek
  • 1 szklanka wody
  • żeliwny garnek lub garnek z grubym dnem
  • podkładka na gaz
  • drewniana łyżka
  • cierpliwość

Sposób przygotowania:

Śliwki wypestkować – ja używam drylownicy do śliwek lub…  rodzinki 😉 ze scyzorykami. Do garnka wlać wodę i wrzucić śliwki. Gotować po godzince, na malutkim płomieniu, wyłączać kuchenkę, zostawiać masę aż trochę przestygnie i znów podgotować. Starać się nie mieszać w trakcie gotowania tylko w przerwach. Dojrzałe śliwki po całym  procesie smażenia (gotowania) uzyskują smak, który nie wymaga dodatku cukru. Powidła muszą osiągnąć konsystencję na tyle gęstą, żeby nie spływały z łyżki. Ot i cała filozofia 🙂 I uwierzcie mi, że smażenie powideł to czysta przyjemność 🙂

DSC_0956

DSC_0948

Smacznegooo! 🙂

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge