Co kryją stare,… zachlapane zeszyty ;) ?

 Zaczynam nową kategorię na blogu. Będę tu sobie bazgrać 😉 o tym, co lubię czyli o kuchni. Między innymi przedstawię Wam moje kulinarne osiągnięcia, opowiem o konkursach, moim królestwie foremek i bibelotów kuchennych, księgozbiorze kulinarnym i….takie tam :  )No to zaczynamy:

Przepisy zaczęłam zbierać  będąc jeszcze w podstawówce. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że zakocham się w kuchni. Były to wycinki z babcinych gazet i  kartki z kalendarza, czasem bez zdjęcia lub czarno-białe.  Potem w kolekcji pojawiały się  pierwsze czasopisma, pierwsze książki. Ale najcenniejsze, najbardziej wartościowe są przepisy zebrane w zeszytach. Takie własnoręcznie zapisane i sentymentalne. Zeszyty są wręcz obrzydliwie umorusane resztkami ciast i innych potraw.  Ale to tylko świadczy o tym , że były namiętnie 😉 wykorzystywane i przez to są …epickie! (to takie fajne dzisiejsze określenie 😉 ) Przepisy w tych zeszytach pochodzą przeważnie od znajomych czy rodziny, a znalazły się w zeszycie, bo albo ich spróbowałam i zapałałam chęcią zrobienia, albo ktoś szczególnie polecał jakąś potrawę.  Tak było na początku mojej zeszytowej kariery 😉 Potem zaczęłam sama wymyślać potrawy i je zapisywać. I tak oto  zapisuję już piąty zeszyt.

DSC_0910

DSC_0899

Trochę sponiewierane, ale widać „medyczne” opatrunki.

DSC_0897

Pierwsze przepisy zapisywane z dokładnością co do cm długości , w tym przypadku,( na zdjęciu), chrzanu. Bo gamońka,  dopiero się uczyłam 😉

DSC_0901

„Cudne” szkice sposobu wykonania.

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge