Przepyszne pierogi w uroczym miejscu. Kołatka.

Cudze chwalicie…Mądre powiedzenie i sprawdza się. Krótki  wypad, można nawet powiedzieć, za miasto, bo tylko ponad 10 km od domu, a tu tyle niespodzianek. I to przyjemnych niespodzianek 🙂 Miejscowość Kołatka i Ośrodek Wypoczynkowy firmy Temar. Z racji tego, że pisze na blogu kulinarnym najpierw zacznę oczywiście od jedzenia, a potem przejdę do atrakcji turystycznej tego miejsca.  Skusiłam się na pierogi z mięsem w tutejszym barze i okazało się, że to był świetny wybór 🙂  Nie pamiętam, żebym zjadła gdzieś w lokalu tak przecudowne pierogi, a wierzcie mi, że mam smaczka i jestem wybredna i wymagająca jeśli chodzi o smak czy efekt wizualny. Pierogi są duże i super pękate (mięsa nikt nie żałował ;)), a i porcja spora – 6 sztuk. W mięsku widać włókienka, co świadczy o tym, że jest to prawdziwe mięso, a nie papka ze zmielenia nie wiadomo czego, jaką się czasem dostaje w takim pierogu. Przyprawione z super wyczutym  smakiem, ciasto cieniutkie i miękkie, gotowane w odpowiednio osolonej wodzie– tylko pogratulować kucharzowi 🙂 No i do tego okraszone idealnie zrumienioną cebulką. Mówię Wam, istne cudo 🙂 Każdemu, z czystym sumieniem, mogę polecić. A następnym razem spróbuję innej potrawy…i pewnie opowiem Wam o tym.

DSC_0199

Zobacz więcej

Morze…Unieście…ryba maślana…piwo irlandzkie… – czyli coś co lubię :)

„Morza szum, ptaków śpiew – dzika plaża pośród drzew…” – i to jest wytłumaczenie dlaczego tydzień nie było mnie na blogu.  Nad morzem było krótko ( lecz treściwie ;)) i przy okazji, bo tak normalnie to był kurs w Koszalinie, związany z prowadzeniem pojazdów. Kurs prowadzony przez przemiłych i rzeczowych fachowców w tej dziedzinie, którzy przekazali nam bardzo wiele cennych informacji, które praktycznie ćwiczyliśmy – i to jest to! Bardzo lubię prowadzić samochód –więc to był strzał w dziesiątkę, bo mogłam zobaczyć i poczuć co się dzieje z samochodem na zakręcie, przy śliskiej nawierzchni, podczas hamowania…kurs poruszył wyobraźnię i przywołał pokorę…mogłabym dużo opowiadać, ale to nie na tym blogu ;), wracam więc do jedzonka.

Unieście – nadmorska, turystyczna miejscowość połączona znakiem (drogowym ;)) z bardziej znanym Mielnem. Późne popołudnie i wieczór nad wyjątkowo spokojnym, tego dnia, morzem. Kutry, mewy, jod …no i oczywiście ryby. Nie uważam za zaliczony, wyjazdu do tego miejsca, dopóki nie zjem świeżo wędzonej ryby maślanej i nie popiję jej piwem irlandzkim.  Pełnia szczęścia została osiągnięta 🙂

DSC_0702

Zobacz więcej

Kętrzyn i regionalne produkty

Mazury…. Kętrzyn – miasteczko niewielkie, ale…całkiem sympatyczne samo w sobie, a i niedaleko jest stąd do znanych mazurskich miejscowości…tych kultowych i ……dla celebrytów (np. Mikołajki- zupełnie inny świat….) Mnie tym razem zainteresował pod względem nie tylko tego, co oferują miejscowe restauracje, bary czy puby, ale też jakie są lokalne produkty. Kilku z nich, oczywiście, nie omieszkałam zakupić i potem wpałaszować 😉  🙂

DSC_0307

Zobacz więcej

Kętrzyn, knajpy i żarełko

Odwiedzam to miasto co pewien czas, ze względów zawodowych. I tym razem też tak było. Ładne miasteczko tylko straaaasznie daleko ode mnie – jakieś 650 km 🙁 Połaziliśmy popołudniami ,jak to zazwyczaj bywa,  z towarzystwem po  miejscowych knajpach, popiliśmy piwa i pojedliśmy. Zachwycił mnie pieróg, który oferowała jedna z restauracji. Ogroooomny, nie do zjedzenia na jedną osobę – przynajmniej ja nie dałam rady 😉 Ciasto ciekawe, niby drożdżowe, ale nie do końca. Farsze różne: z kurczakiem, warzywami, boczkiem itd. nawet fajnie przyprawiony. Podawany z surówką i sosem. Spójrzcie na zdjęcie – jaki olbrzym 🙂 Polecam 🙂

DSC_0300

Zobacz więcej

Szwajcaria i sery

Przywiozłam sobie „troszkę” serów.  Można je tam kupować w sklepie, w małych serowarniach lub bezpośrednio od rolnika…i te są najciekawsze.

Jest też sposób kupowania ….z lodówki na drzewie…Tak, tak , nie pomyliłam się. Tak jak kwiaty czy dynie można sobie samemu kupić  ser w lodówce umieszczonej na drzewie. Nikogo nie ma w pobliżu. Otwiera się lodówkę, w której leżą opisane kawałki sera z podaniem  m.in. nazwy, gramatury i ceny a obok jest otwór, do którego wrzuca się kasę.   Dlaczego nie mogę sobie wyobrazić takiej formy sprzedaży u nas…..:(

sery1

Zobacz więcej

Szwajcaria – Gruyéres

Zakochałam się ! 😉  Tym razem w serach. 😉 W kolejnej  mojej  podróży do kraju słynącego na całym świecie ze wspaniałych serów  musiałam odwiedzić kultową miejscowość, której nazwa na pewno nie jest Wam obca. Jest to Gruyéres! Sery o tej nazwie są przewspaniałe !!! Jeśli ktoś nie próbował to gooorąąąco zachęcam, namawiam, polecam….;)

Kilka fotek z tej wycieczki 🙂

2

Zobacz więcej