Włochy, pizza, wino, ryby i… inne pyszności :)

Ale się za Wami stęskniłam 😉 Wiem, że zaglądających na mojego bloga jest już sporo , w większości, wiadomo, że anonimowych, ale mimo wszystko licznik wchodzących przedstawia się interesująco, więc czuję tą więź z Wami 😉 Nie było mnie tydzień, ponieważ podarowałam sobie kilka dni urlopu, fajnego urlopu, ale niestety tam gdzie byłam, Internet był kiepski, więc dopiero po powrocie mogę się produkować. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie 😉 Od lat marzyłam o wyjeździe do Włoch… A marzenia czasem lubią się spełniać – tak właśnie było z moim. Tym razem była to miejscowość Caorle, położona nad samym Adriatykiem, no i niedaleko Wenecji – a to był mój główny cel. Ale o Wenecji i Caorle w kolejnych odsłonach. Teraz poopowiadam troszkę oczywiście o jedzeniu. Żeby Was totalnie nie zanudzić tekstu będzie niewiele, ale za to sporo zdjęć. Nawet nie macie pojęcia jakie trudne było wybranie tych zdjęć z tej ilości, którą wykonałam 😉 No więc zapraszam na włoską, kulinarną ucztę:

dsc_0370

Zobacz więcej

Na zamku w Gniewie

Jadąc z Torunia do Gdańska można zwiedzić piękny zamek w Gniewie. Posłuchać co ciekawego ma do powiedzenia przewodnik, zwiedzić m.in.piwniczne lochy, komnaty, no i zobaczyć jak kiedyś jadano. Tak też zrobiłam.

DSC_0481

Zobacz więcej

Kuchnia rosyjska na Głównym Mieście w Gdańsku

Kiedy w porze obiadowej ujrzałam zamieszczoną poniżej tabliczkę w jednym z najciekawszych miejsc na Głównym Mieście w Gdańsku – nie mogłam się oprzeć. Moja wyobraźnia smakowa ruszyła do boju i razem ze mną zasiadła przy stoliku pod parasolem 😉 Przy dźwiękach klimatycznej muzyczki kapeli, próbowałam dań kuchni rosyjskiej. I to jest to, co lubię 🙂

DSC_0582

Zobacz więcej

Jarmark, Gdańsk – stoiska litewskie i tureckie

Wyobraźcie sobie jakie męki człowiek – wzrokowiec ( i niech mi tu nikt teraz nie mówi, że to domena męska! Skąd te stereotypy? My, kobiety jesteśmy takimi samymi wzrokowcami)  przeżywa, kiedy idzie uliczkami starówki gdańskiej, wszędzie wkoło pachnie jedzeniem, przed oczami stosy pięknie uwędzonych wędlin, pachnących ciast o cudnych kształtach, smakach, barwach, kolorowe chłodne napoje o oryginalnych kompozycjach smakowych…itd.,  a siły już brak, żeby spróbować. No bo ile można? A oczka by chciały… 🙂 Przyznajcie się, choć sami przed sobą, że też przeżywaliście takie trudne chwile 😉 ? A o magicznym chudnięciu portfela to nawet nie ma co wspominać…Ale co tam? – raz się żyje! 🙂

DSC_0536

Zobacz więcej

Polskie, prawdziwe, z tradycją i pomysłem – Jarmark Dominikański Gdańsk 2016

Od lat wybierałam się na ten jarmark. Ale jak widać marzenia się… kiedyś spełniają 🙂 Wyczytałam, oczywiście, w Internecie, że jest to obok Weihnachtsmarkt i Oktoberfest największa impreza plenerowa w Europie. A poza tym tradycja imprezy ma ponad 750 lat i została ustanowiona bullą papieską w 1260 r. na wniosek dominikanów i stąd ma taką nazwę. A po resztę informacji zapraszam do źródeł.

Dla mnie to raj smakowy! Można wszystkiego próbować, kupować, porozmawiać o przyrządzaniu…. Jeden mankament to to, że człowiek przemieszcza się formacją zwaną potocznie rojem ;)… tzn. razem z chmarą ludzi przed sobą, na plecach, obok i… w międzyczasie… tego nie znoszę, męczy mnie to. No, ale klimat trzeba poczuć, nie ma wyjścia. Zazwyczaj w życiu jest coś za coś.

Chciałabym Wam dużo więcej opowiedzieć i przekazać, ale nie chcę zanudzać, więc wspomnę o paru ciekawostkach – oczywiście ograniczę się do tych,  które mają coś wspólnego z kulinariami. Nie dziwcie się, że czasami na zdjęciach pojawi się kawałek czyjegoś rękawa czy torebki, ale w tym tłumie inaczej nie dało rady.

DSC_0525

Zobacz więcej

Piękny Toruń, jego słynne pierniki i mój śliczny pokoik w hotelu „Gotyk”

Wiem, że przeginam z tym Toruniem, ale mój zachwyt sięgnął  zenitu i nie mogę skończyć. Pewnie niektórzy mnie doskonale rozumieją – docierają do mnie takie informacje, a  dla innych  –   tematem pierników  i mojego lokum zamykam toruńska serię.  I znów powtórzę znaną już kwestię, że czasami nie potrafimy docenić tego co mamy, rodzimych wyrobów, tradycji sięgającej setek lat, ale za to snobistycznie chwalimy pomysły z innych kultur, bo to modne. Moja wypowiedź nie oznacza tego, że nie powinniśmy być otwarci na świat, ale tego byśmy szanowali to skąd jesteśmy, ile znaczymy,  i że należy polską, piękna i bogatą kuchnie promować. Pierwsze wzmianki o toruńskich piernikach podobno pochodzą już z XIII wieku, a historia fabryki pierników „Kopernik” zaczyna się w 1763 roku – to o czymś chyba świadczy. Ja w każdym razie bardzo lubię pierniki, wszelkiego rodzaju 🙂

DSC_0681

Zobacz więcej

Manufaktura cukierków i ice cream rolls czyli tajskie lody w mieście Kopernika

Uwielbiam tego typu miejsca  🙂 Na toruńskim rynku trafiłam na  ciekawy sklep. W „Manufakturze cukierków” można przyjrzeć się jak powstają znane już od paru lat tzw. „szklaki” czyli twarde cukierki , lizaki – o przeróżnych kształtach, kolorach i smakach. Kolory są bajeczne, więc oczywiście nasze oczka reagują tak, że ma się wielką ochotę schrupać takie cudeńko 😉

DSC_0677

Zobacz więcej

Toruń… klimatyczny rynek i brak nudy.

Nie myślcie sobie, że ja to tak tylko kulinarnie o moich wypadach mogę nawijać. Inne atrakcje też dostrzegam, doceniam, intrygują mnie, bawią, cieszą…… i z ogromną przyjemnością tym się z Wami dzielę 🙂  Dlatego wracam znów do Torunia, który urzekł mnie niesamowicie…

DSC_0333

Zobacz więcej

Gdańsk i przepyszna kuchnia azjatycka – „Mandaryn”

Kolejny etap mojej urlopowej  wędrówki po Toruniu i Grudziądzu to jest Gdańsk. I tu niedaleko mojego miejsca noclegu, gdzie wpadłam już nieźle głodna 😉 polecono mi do odwiedzenia restaurację azjatycką o  mile dla ucha brzmiącej nazwie „Mandaryn”. Nie byłabym sobą, gdybym nie zajrzała na Wikipedię i nie sprawdziła co też ta nazwa może oznaczać. I oto co znalazłam, tak w wielkim skrócie:

Mandaryn jest to urzędnik biurokracji w cesarskich Chinach. Istniało wiele rang mandarynów, począwszy od szczebla lokalnego, przez prowincję, aż do urzędników władz centralnych  przy cesarskim dworze. Przez 1300 lat mandaryni uzyskiwali swoje stanowiska na drodze surowych egzaminów urzędniczych.

A wracając do restauracji to jestem zachwycona smakiem dań, apetyczną prezentacją, możliwością zobaczenia jak prawdziwy kucharz to danie przyrządza,  przemiłą obsługą oraz ciekawie urządzonym wnętrzem. Porcje są duuuże i nawet spory łakomczuch wyjdzie zadowolony ;). W ofercie są też orientalne piwa, których oczywiście musiałam spróbować.  Pomyślano tu nawet o palaczach (to ja ;)), którzy nie muszą stać jak wyrzutki gdzieś w kącie, ale mogą sobie usiąść na zewnątrz i spokojnie zapalić.  A na koniec nieodzowne ciastko z wróżbą.  A wszystkie oferowane potrawy w bardzo przystępnych cenach. Jednym słowem: jak już Wasze ścieżki zaprowadzą Was do Gdańska i głód zapuka do Waszych żołądków 😉 to bardzo polecam zajrzeć do tego miejsca.

DSC_0501

Zobacz więcej

Co ciekawego jada się w Toruniu?

Cudownie, urlopowo, wyluzowana na maxa przybliżę Wam kulinarnie i nie tylko, Toruń – miasto, w którym się zakochałam (kochliwa ostatnio jestem ;)).  Dlatego niech Was nie dziwi, że o tym miejscu będzie kilka wpisów w kategorii „Z podróży małej i dużej”.

Uwielbiam, będąc gdzieś na wyjeździe, próbować potraw nowych, ciekawych, oryginalnych, takich, których nigdzie nie jadłam, bo są np. regionalne. W Toruniu taką potrawą okazały się pierogi osetyjskie. Gdy tylko zobaczyłam baner z reklamą – wiedziałam, że nie wyjadę stamtąd dopóki tego nie spróbuję. Ale ciekawość moja dotyczyła oprócz smaku, samej nazwy i pochodzenia potrawy. I tu musiałam znów skorzystać z „Wujka Google”, a on mi objaśnił:

Osetia jest to kraina historyczna na północnym Kaukazie, zamieszkana przez Osetyjczyków. Tereny jej wchodzą w skład Rosji –  jest to autonomiczna republika Osetii Północnej, oraz Gruzji – Osetia Południowa.

Pierogi mają okrągły kształt, przypominający małą pizzę czy placka. Wypełniony jest farszem z mięsa wołowego, lub fasoli czy botwinki lub sera. Ja wybrałam te mięsne. Ciasto przypomina trochę naleśnika, trochę placka drożdżowego, a farsz jest podobny do farszu z pierogów mięsnych. Danie podano z oryginalną sałatką z pieczonych warzyw ( bardzo mi smakowała), między innymi z bakłażana, pomidorów, papryki oraz z pysznym, pomidorowym sosem – nieźle pikantnym.DSC_0412

Zobacz więcej