Polski zakalec… czyli super czekoladowe amerykańskie brownie ;)

Choć wieje, grzmi i leje… u mnie w kuchni się coś dzieje 😉. Dzisiejsze ciasto jest znakomite… wilgotne, słodziuchne, na maxa czekoladowe, proste w przygotowaniu… niemal same superlatywy… Już wyczuwacie, że wzięły mnie „przemyśliwanki”  😉 Tak, tak … macie rację, muszę w tym miejscu swoje „pięć groszy wcisnąć” 😉 Pamiętam, kiedy jeszcze byłam w „podstawówce” i zostałam sama w domu na chyba 2-3 dni, poczułam się wtedy taka bardzo samodzielna i dorosła i  bardzo zapragnęłam upiec swoje pierwsze w życiu ciasto. Była to najprostsza babka. Znalazłam jakiś przepis, nie pamiętam już gdzie ( ale na pewno nie w Internecie – wtedy nie było takich możliwości…;( ) i  postanowiłam to zrobić. Nie wiem z jakich przyczyn, nie dodałam do ciasta proszku do pieczenia… no i można się domyślić, co się stało… Jeśli moja historyjka i wywody Was nudzą – przechodźcie natychmiast do przepisu 😉 Stała się wielka klapa, ciasto było płaskie, mokre… czyli zakalec – masakra i wstyd dla każdej gospodyni ! 😉 A teraz popatrzcie: jak nas omamiła moda z Ameryki… Szczycimy się tym ciastem, przepisy na nie biją rekordy w Internecie, zajadamy się, chwalimy… Taka widać natura ludzka. A że ja lubię psychologię, to poddałam przemyśleniu ten temat. A wiecie co jest najciekawsze, że kiedy już napisałam historię swojego zakalca, przeczytałam  skąd się wziął przepis. I co się okazało? Podobno niejaka Pani Brown, zapomniała dodać proszku do pieczenia, a koniecznie chciała podać gościom ciasto, więc podała niewyrośniętego zakalca. Czyli reasumując, ja sama jestem matką polskiego brownie – hihi 😊 Tylko, że wtedy o tym nie miałam zielonego pojęcia… Przepis dostałam od mojej koleżanki z pracy – Doroty. Ale już mam pomysła 😉, że zrobię tak oryginalnego i zajeb….ego zakalca, który też będzie bił rekordy ! 😉 A Wy, jako moi odbiorcy, pierwsi się o tym dowiecie 😊 Ps. Moja córcia – Marta miała wielki udział w przygotowaniu dania 🙂

DSC_0265

Zobacz więcej

Kurczak Sattaye – kuchnia azjatycka

Hejka! Dziś nie będzie łatwo… Kolejny przepis z wyższej półki, wieloskładnikowy i czasochłonny. Ale za to jaki pyszny!!! Kuchnia azjatycka w ogóle, według mnie, jest bardzo oryginalna i ciekawa. Lubię ją poznawać, smakować, kosztować, a Wy? Dodatek masła orzechowego daje niesamowite i niepowtarzalne przeżycia dla naszych kubeczków smakowych. Oczywiście to znów sprawka mojej Agi 😉 Nie przerażajcie się ilością składników i przygotowaniem, bo, wbrew pozorom jest do opanowania. A warto się poświecić dla doznań 😉 To do roboty 😊

DSC_0156

Zobacz więcej

Maki- sushi, uramaki – sushi, nigiri – sushi… czyli kuchnia japońska

Dziś kuchnia japońska zawitała w moje progi. Uwielbiam sushi i aż wstyd się przyznać ile kawałków spałaszowałam 😉 Wyrafinowana przekąska o smakach odbiegających od tych europejskich. Jest przy tym sporo pracy, ale efekt niesamowity! 😊 Zachęcam do spróbowania. Oczywiście znów „wykorzystałam” córkę do inspiracji i pracy, hihi 😉 Użyłam łososia z poprzedniego wpisu. Składniki oczywiście nie muszą być takie same, jakie zaproponowałam – jest duża gama do wyboru, inna ryba, inne warzywa i dodatki.

DSC_0189

Zobacz więcej

Gravlax z łososia – kuchnia skandynawska

Na początek może troszkę powiem o nazwie i pochodzeniu potrawy. Jest to, jak „mówi” Internet, danie tradycyjne dla kuchni skandynawskich, przyrządzone z surowego łososia, którego pekluje się w soli morskiej z cukrem lub/i  z koperkiem i cytrusem. Nazwa oznacza  dosłownie – pogrzebany łosoś, a wywodzi się ze średniowiecza, kiedy rybacy solili łososie i zakopywali w piasku, tam, gdzie napływają fale morskie.

A u mnie to był łosoś przygotowany z myślą o użyciu go w  sushi, które niedługo opublikuję. Ale to nie oznacza, że tylko do tego można go zużyć. Bo jest świetną przekąską na kanapce, w koreczku, jako dodatek do sałatki itd. Proste dodatki wyłaniają prawdziwy smak ryby, a ja to lubię 😉

DSC_0176

Zobacz więcej

Pulled pork czyli długo gotowana, rwana wieprzowina – niesamowita!

Siemanko, moi Drodzy 😊 Dziś osiągnęłam szczyt 😉 Proponuję  rwaną (szarpaną, wyczesaną – takie nazwy pojawiają się w sieci), długo gotowaną  wieprzowinę. Danie powala na kolana swoim pełnym smakiem, oryginalnością i innowacyjnością. Aromat jest przecudowny i niepowtarzalny. Konsystencja zachwyca…. I tak można by jeszcze długo zachwalać.  Nie będę ukrywać, że to tym razem sprawka mojej starszej córki, która przerosła już swoją wiedzą kulinarną mistrza czyli mamusię 😉 Ale to jest akurat piękne – dzięki Aga😊 Fakt, że jest przy tym trochę zachodu, mnóstwo przypraw, ale warte jest poświęcenia. Usiłowałam znaleźć w Internecie kraj pochodzenia potrawy… i co ? Okazało się, że może to być danie amerykańskie, włoskie lub duńskie – a to ci numer 😉

DSC_0852

Zobacz więcej

Szpecle z boczkiem, salami, kolendrą….danie z kuchni niemieckiej

Kilka dni temu kolega wspomniał o szpeclach, które jadł będąc w Niemczech. Zainspirowało mnie to zrobienia tych kluseczek. Są naprawdę smaczne i wyglądają apetycznie. A wykorzystywać je można wszelako, co też cieszy. U mnie smaczek boczku i salami bardzo podniósł walory smakowe dania, groszek to takie moje szaleństwo na temat, które całkiem fajnie się tu sprawdziło. A dodatek kolendry to walory aromatyczne i estetyczne. Razem wyszło, po prostu, pysznie 🙂 Co nieco o szpeclach, wyszperane w internecie: nazwa oryginalna to Spätzle- podobno w wolnym tłumaczeniu oznacza  zacierkiPotrawa pochodząca ze Szwabii – regionu południowo- niemieckich landów tj. Badenii i Wirtembergii oraz Bawarii.

DSC_0511

Zobacz więcej

Portugalia: Mega czekoladowe ciasto.

Tym oto przepisem rozpoczynam nową kategorię na moim blogu, a mianowicie „Kuchnie świata”.  Dziś z całkiem nowo  zakupionej książki pt. „Kuchnia Portugalska” pyszne ciasto czekoladowe – bolo de cocolate.  Jest to nieduże i prościutkie ciasto, bardzo puszyste i mega czekoladowe.  Zachęcam do wypróbowania 🙂 Gorzka czekolada jest zdrowa i poprawia nastrój, więc nawet na diecie wskazane jest skubnięcie kawałka 😉

dsc_0572

Zobacz więcej