Leczo z pieczarkami.

            Ponownie witam Was😊 Tym razem leczo z dodatkiem pieczarek. Bardzo łatwa i smaczna potrawa i … trochę z przeglądu lodówki. Lubię leczo i to takie klasyczne i takie z dodatkami np. cukinii lub innych warzyw, czy w tym przypadku pieczarek.  Tym razem jest też trochę lightowe, bo mięskiem jest tu drób i to chyba z tej najlepszej części czyli uda kurczaka. Korzystajmy też z sezonowości warzyw, bo np. paprykę w tym czasie można dostać poniżej 3 zł za kilogram, a widziałam też taką za 1,50zł. I pamiętajcie, że papryka, nie traci swojej drogocennej witaminy C nawet po obróbce termicznej! No to do dzieła, póki czas 😊

DSC_0153

Zobacz więcej

Na św. Marcina- gęsina! I cudowne, karmelizowane jabłka.

            Dzień dobry😊 Jak zdrówko? Mnie bardzo bolą ręce – cieśnie nadgarstkowe dokuczają mi okrutnie ☹. Lekarze karzą się oszczędzać- ale jak to zrobić , kiedy energia rozpiera?…sami wiecie, że to niełatwe. No  ale dość o mnie -gotujemy! Dziś zachęcam do zrobienia gęsi. Powróćmy do tego ptactwa, które jest bardzo polskie i bardzo smaczne, a niestety nie docenione… Przepis dzisiejszy jest bardzo łatwy, a świetnie podkreśla charakterystyczny smak mięsa. A do tego cudowne, karmelizowane jabłka – duet wyśmienity! 🙂 Podawać można z kaszą albo pieczonymi ziemniaczkami.

DSC_0165

Zobacz więcej

Co też sobie jadłam w Brnie…:)

           Tak jak obiecałam, pokażę Wam teraz co dobrego szamałam  i co popijałam w Brnie. Było tego trochę… z chęcią jeszcze  bym  popróbowała, no ale czasu zabrakło…i pojemność żołądka też jest ograniczona 😉 No to lecimy!:)

DSC_0234

Zobacz więcej

3 x „B”…wspomnienie urlopu. 1 „B”= Brno

              Cześć😊 Urlop był w sierpniu, a wpis dopiero teraz – ale trudno, tak się zdarza. To trzy „B” to czysty przypadek, bo zaplanowałam na tegoroczny urlop kulinarnie „wgryźć”  się w kuchnię czeską, słowacką i węgierską, a mapa wskazała mi trzy miasta po drodze: Brno, Bratysława, Budapeszt.  I tak też było. Pierwszy dzień to Czechy i Brno. W jednym wpisie ciężko będzie pokazać co widziałam i co jadłam, więc będą dwa wejścia- pierwszy dotyczy tego, co sobie zwiedziłam. Dwa dni i noc to niezbyt dużo czasu, więc trzeba było bardzo aktywnie działać 😉 Pierwsza fotka to rynek w Brnie, zadbane kamienice, monumentalna fontanna z pomnikiem i mnóstwo kramików z różnościami.

DSC_0285

Zobacz więcej

„Oda do Wiosny”…;)

Dzień Doberek w mroźny, bardzo mroźny jak na tegoroczną zimę, dzień 😊W związku z tym chciałabym przypomnieć obrazy związane z ciepełkiem i z wiosną. Moje kwiatki tarasowe w ubiegłym roku były śliczne i cieszyły oko. Stały się też wdzięcznym obiektem do zdjęć. Może jak tak się mocno przyjrzymy, jak tak mocno zapragniemy to ta wiosna przegoni wstrętne zimno i szybciej nadejdzie 😉 Dlatego też napisałam:

„Oda do wiosny”

Wiosno, wiosno, Śliczna Pani

Przywitaj się już z nami – zmarźluchami!

Czekamy na Ciebie z utęsknieniem,

Byś nas objęła słonecznym ramieniem,

Przyniosła dużo ciepła i radości

Bardzo chcemy Cię u nas Gościć.

Niech głupia zima się wynosi,

My chcemy Ciebie zaprosić!

Dość już ciepłych kurtek i szalików

Rękawiczek i  futrzanych trzewików!

Przyleć najszybszym samolotem

Lub przyjedź pociągiem pośpiesznym

A każdy dzień stanie się lepszy ! 😊

 

DSC_0357

Zobacz więcej

Ryba z brzoskwiniami – konkurentka ryby po grecku ;)

Dzień doberek 😉  Ja wiem, że już po świętach, ale w natłoku świątecznych przygotowań nie udało mi się poświecić na wpisy blogowe tyle czasu ile bym sobie życzyła i wpisać tego co robiłam i propozycji dla Was. A jeszcze do tego wszystkiego internet mi nawalał…:(  Dlatego trochę wpisów świątecznych będzie po czasie … – ale przecież mogą się przydać na kolejne święta i poza świętami 😉 Jeśli Wam się znudziła trochę ryba po grecku to proponuję dość podobną, ale  bardzo ciekawą rybę z brzoskwiniami. Też już ja robiłam wiele razy, ale niekoniecznie tylko na Wigilię. Jest pyszna…naprawdę. Dość przeciwne smaki, czyli ostry ze słodkim, kwaśny  ze słonym stworzyły przednią kompozycje, do której spróbowania gorąco Was zapraszam 😊

DSC_0319

Zobacz więcej

Gorące podziękowania!!!:)

Witam gorąco 😊 W środę 8 listopada byłam gościem – prelegentem na jednym z cyklicznych spotkań z serii „Ludzie z pasją”, które organizuje Kasia z Biblioteki Miejskiej w Krośnie Odrzańskim ( dzięki Kasiu za przygotowanie i zaangażowanie 😊) Wystąpiłam jako blogerka, prowadząca mojego bloga kulinarnego. Przygotowałam krótką prezentację, w której przedstawiłam skąd się to moje zainteresowanie wzięło, czym  jest dla mnie realizowanie pasji, jak wiele mi daje. Ponadto przybliżyłam swoją wcześniejszą działalność kulinarną, festyny i imprezy, w których, wspólnie z rodziną, nakarmiliśmy 😉 tysiące ludzi. Podzieliłam się również zasadami, którymi się kieruję w kuchni i osiągnięciami w konkursach kulinarnych. Na koniec pokazałam i omówiłam działanie bloga oraz jak z niego korzystać. Przewidując, że podczas oglądania smakowitości może wzrastać apetyt, przygotowałam co nieco do degustacji. Był smalczyk domowy z kiszonymi ogórkami winogronowymi, sernik śmietankowy, placek marchewkowy i kilka przetworów- ogórki grillowe, curry, meksykańskie, w pomidorach, papryka z czosnkiem. Pomyślałam również o zabawie czyli były konkursy kulinarne z nagrodami – moimi rarytaskami ze spiżarni. Przyznam szczerze, ze najbardziej obawiałam się frekwencji, ale okazało się, że zainteresowanych moim gotowaniem nie brakło. I w tym miejscu, bardzo gorąco chciałam podziękować wszystkim uczestnikom za przemiłą atmosferę, świetny kontakt i aktywność. Było to dla mnie naprawdę przemiłe wydarzenie 😊Parę fotek ze spotkania zamieszczam poniżej.

DSC_0057

Zobacz więcej

Zaproszenie!!!

Dzień dobry 😊

Zapraszam wszystkich zainteresowanych na spotkanie z moim gotowaniem, blogiem i … ze mną 😉

Spotkanie odbędzie się 8 listopada, o godz. 17.00, w Bibliotece Miejskiej w Krośnie Odrzańskim.

Ps. Przewidziane są niespodzianki tzn. konkursy z nagrodami oraz degustacja 😊

Do zobaczenia😊

DSC_0227

Zobacz więcej

Moja nowa przyjaźń z „Panną Brukselką” ;)

„Kargul, podejdź no  do płota, jako i ja podchodzę” – Odbiorco bloga, polub no  brukselkę, jako i ja polubiłam 😉 Nie cierpiałam gotowanej brukselki ze względu na jej, delikatnie mówiąc, niemiły zapach. A i z surowej, jak na razie, niewiele robiłam. Może dlatego, że  jakoś nie mogłam się do niej przekonać i zrażona tym „smrodkiem” nie próbowałam innych przepisów. Wielu moich znajomych ma podobne odczucia. Ale czas położyć temu kres! Postanowiłam, wymyśliłam, zrobiłam! I to wyszło pyszne! 😊Żałowałam, że tak mało zrobiłam, bo rozeszło się w mig😉Słono, słodko, kwaśno, ostra – mój smaczek. A Wy jak chcecie – albo próbujecie, albo żyjcie w nieświadomości 😉

DSC_0693

Zobacz więcej